Axiom Verge – genialna dwuwymiarówka
12 maja 2015
Tony Hawk’s Pro Skater 5 póki co rozczarowuje
12 maja 2015

Topowa bijatyka Dead or Alive 5: Last Round

Tecmo Koei w piątą odsłonę Dead or Alive włożyło sporo pracy, mimo że tytuł nie zawładnął ani PS3, ani X360. Zdecydowano się jednak dać grze jeszcze jedną szansę i przenieść ją na Xbox One, PS4 i PC, opatrując dopiskiem Last Round.

Bijatyki były niegdyś absolutnie topowym gatunkiem gier, gromadzącym przed automatami i konsolami całe rzesze ludzi. Walka pomiędzy Tekkenem a Virtua Fighter emocjonowała pasjonatów gier niewyobrażalnie. Seria Dead or Alive zadebiutowała niedługo po nich, łącząc cechy obydwu tytułów. Najwidoczniej do ludzi to trafiło, bo po tylu latach znów możemy rozkoszować się kolejną częścią serii.

Cała zabawa polega na pojedynkach 1vs 1 albo 2 vs 2 (w trybie TAG). Można wziąć udział zarówno w trybie fabularnym, jak i luźniejszej formie zawodów. W Dead or Alive znajdziemy oczywiście takie tryby jak Arcade, Time Attack czy Survival ? i w każdej z nich można grać jedną osobą lub dwuosobową drużyną.

Wielką zaletą Dead or Alive jest system sterowania. Wciskając dwa przyciski naraz, wywołujemy ciosy specjalne ? często silniejsze i na większy dystans. Dużym plusem jest też tempo gry ? szybkie postaci naprawdę atakują całymi seriami, ale możliwy jest także przechwyt ataku wyprowadzonego przez przeciwnika. Owszem, trudniej to zrobić niż zablokować cios, ale też, częściej niż w innych grach z tego gatunku, to się udaje. Najlepsze w Dead or Alive jest to, że każda z postaci jest w stanie przerwać kombinację przeciwnika, wyprowadzając kontrę. Wygląda to niezwykle efektownie i jest niejako ukoronowaniem naszego refleksu i wyczucia czasu.

Mechanika walki w Dead or Alive jest jak gra w papier, kamień i nożyce ? ale bardziej bezpośrednia niż w konkurujących z nią seriach, dzięki czemu łatwo namówić nowicjuszy do sięgnięcia po pada. Z każdym kolejnym pojedynkiem zauważa się progres i nowe wskazówki dotyczące tego, co zaraz zrobi przeciwnik.

W Dead or Alive: Last Round przejście od zgadywania tego, co stanie się za chwilę do wyczucia sytuacji jest niezwykle płynne. Natomiast zapoznanie się z 34 postaciami to już inna sprawa, która zajmie na pewno kilka ładnych godzin. Na wynik pojedynku wpływ mają także wielopoziomowe i interaktywne areny, które dla dynamicznych postaci mogą okazać się bardzo pomocne.

Developerowi Team Ninja udało się zapewnić podstawę ? dużo postaci i przyjemny system. Nie ustrzegli się oni natomiast pewnych problemów. Trudno chociażby znaleźć przeciwników w trybie online, choć tytuł swą premierą miał stosunkowo niedawno. Ponadto kontrowersyjnym tematem jest też seksualizacja bohaterek. Stroje wojowniczek ograniczają się w głównej mierze do strojów bikini. Wiadomo, że ?to taka konwencja?, ale niesmak, szczególnie u tych starszych graczy, pozostaje. Dlaczego? Otóż trudno wytłumaczyć osobie trzeciej dlaczego na ekranie dwie kobiety odziane zaledwie w bikini, okładają się po twarzach…

Jest to jednak kwestia, która na końcową ocenę gry wpływu nie ma. Trzeba było po prostu ten malutki problem zaakcentować, bo właśnie przez niego Dead or Alive: Last Round nadal traktowane jest jako ?ta gra ze skaczącymi cyckami?. Szkoda, gdyż bardziej zasługuje na miano ?tej świetnej bijatyki od Tecmo?.

Klimatu dawnych bijatyk zapewne się już nie odzyska, ale nadal istnieje społeczność, która się wokół tego gatunku skupia. Od 2001 roku Dead or Alive nie zmieniło się zbyt mocno, co jest niewątpliwym plusem serii. Podkręcono natomiast tempo i dodano zawodników, co również wychodzi jej na dobre.

Warto więc zasiąść do pada i zapoznać się z Dead or Alive: Last Round, choćby dlatego, że pod względem animacji i pojedynków jest pozycją, która znajduje się w czołówce bijatyk ostatnich lat.

Więcej na stronie gamedot.pl/article,recenzje,dead-or-alive-5-last-round-recenzja

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *