Prezentacja obudowy Zalman P40 Namu
Nie każdemu mogą pasować ekstrawaganckie akcesoria w komputerze. Jeśli po prostu szukacie minimalistycznej, eleganckiej obudowy to warto rozważyć model Zalman P40 Namu.

P40 to seria obudów koreańskiego producenta bazująca w większości na identycznym szkielecie. Pierw debiutował model Prism, który klasyczny górny metalowy stelaż zamienił na jednolity kawałek hartowanego szkła. Idąc dalej, model DS (opisany już na portalu) wrócił do klasycznej konstrukcji, w zamian dodając dla gadżeciarzy duży wyświetlacz LCD. P40 Namu można natomiast opisać mianem powrotu do korzeni.

Zalman P40 Namu w szczegółach
Zasadniczo wariant DS i Namu nie różnią się w żaden szczególny sposób. Obie bazują na tej samej konstrukcji i można nabyć je w kolorze czarnym lub białym. Ten drugi odróżniają cztery detale: brak ekranu, przeniesienie portów I/O, drewniane akcenty oraz znacząco niższa cena.
Wymiary obu obudów wynoszą: 452 x 235 x 495 mm, a waga nie przekracza 8,7 kg. Dopisek „Namu” w ofercie Zalmana oznacza obudowę z drewnianymi elementami. W tym przypadku mamy delikatny akcent wzdłuż bocznej krawędzi oraz frontu. Dostrzeżemy też w tych miejscach więcej perforowanej blachy, czego nie miał model DS.

Porty I/O umieszczono z boku obudowy. Dlatego najwygodniej komputer trzymać na biurku tuż pod ręką. Porty obejmują kolejno: 2x USB 3.0 typu A, USB-C, gniazdo słuchawkowe, przycisk reset i włącznik. Reset domyślnie podłączono do prostego kontrolera RGB, który służy do zmiany kolorów podświetlania.
Pod obudową mamy przyczepiany magnetycznie duży filtr przeciwkurzowy. Identyczny znajdziemy na górze konstrukcji. Perforowany panel z boku obudowy nie posiada takiej ochrony. Szkoda, bo jest to niewielka oszczędność a na pewno jego obecność ułatwiłaby dbanie o czystość wewnątrz PC.
Montaż podzespołów i ogólne wrażenia
P40 Namu to solidna konstrukcja, przystosowana do płyt głównych ATX, mATX oraz Mini-ITX. Producent uwzględnił też wsparcie dla płyt głównych z złączami na rewersie (np. MSI Project Zero). Duży plus należy się za jakość materiałów i należyte dopasowanie poszczególnych komponentów.
34-milimetrowa przestrzeń za płytą główną pozwala komfortowo zarządzać okablowaniem. Minus za zbyt małą ilość uchwytów na opaski zaciskowe, szczególnie w górnej części, gdzie porządkujemy okablowanie związane z np. chłodzeniem wodnym.
P40 Namu zaadaptuje trzy dyski 2,5” albo dwa 2,5” plus jeden 3.5”. Długość GPU nie może przekraczać 420 mm. W pakiecie dostajemy podpórkę dla karty graficznej. Obudowa umożliwia też wertykalny montaż układu graficznego, ale należy w swoim zakresie doposażyć się w odpowiedni riser PCIe.

Maksymalna wysokość chłodzenia CPU to 165 mm. W przypadku cieczy obudowa przyjmie radiator 360 mm na górze lub z boku. Chłodnica 280 mm pasuje wyłącznie u góry, ale instalacja nie jest jednak łatwa. Przeszkadza przewód zasilania CPU oraz problemem będzie rozrośnięta sekcja zasilania CPU lub duże radiatory modułów RAM. Chcąc przykręcić chłodnicę 280 należy ją przesunąć maksymalnie do przodu lub tyłu. Nieważne którą pozycję wybierzemy i tak nie da rady przykręcić chłodnicy na całej długości.
Obudowa ma już zainstalowane trzy wentylatory ZM-AF120R, które zasysają powietrze do wnętrza bez konieczności odwrócenia ich o 180 stopni. Głośność równą 30dB utrzymują do poziomu 50% obrotów (ok. 930 RPM). Na tyle obudowy widzimy czwarty, zwykły wentylator ZM-AF120. Wszystkie posiadają podświetlanie i są podłączone do prostego kontrolera RGB. Kolory zmieniamy przyciskiem na froncie lub synchronizujemy z płytą główną.

Podsumowanie
Obudowa Zalman P40 Namu to solidna konstrukcja, kosztująca niespełna połowę tego, co wariant DS. Wynika to z braku wyświetlacza LCD, który zastąpiły delikatne akcenty imitujące naturalne drewno. W naszej ocenie, szczególnie w departamencie estetyki, wszystko się zgadza. Czy obudowa ta odniesie sukces w Polsce? Wszystko zależy od dostępności oraz mamy nadzieję na bardziej agresywną politykę cenową po stronie Zalmana, ponieważ rodzimy konsument może przebierać w morzu ciekawych propozycji.

